zmagania z maluchem

Wpisy

  • niedziela, 16 marca 2014
    • Wyjechała na wakacje

      Zosia w Kołobrzegu. Z babcią i dziadkiem. W domu dziwnie. Cicho i spokojnie. A jak leniwie!A to zaledwie drugi dzień bez Niej. Dziko jakoś, jak tak cicho.

      ****ku pamięci:

      * Zosia w podstawówce

      Tosia (od września pierwszoklasistka-sześciolatka): Zosia, do jakiej podstawówki pójdziesz po przedszkolu?

      Zosia: Do jakiej szkoły? Do tej, co chodziła moja MATKA.

      Prześmiesznie to zabrzmiało w Jej prawie czteroletnich ustach:)

       

      * Zosia obrońca sprawiedliwości

      Zosia: Tatusiu, pojedziemy Twoim samochodem nad morze?

      Tata: Nieeeee, pojedziemy mamy samochodem, jest taki czysty i będzie nam wygodniej.

      Zosia: To dyskryminacja!

      * Zosia działaczka

      "Pola, szybko, bo się spóźnimy na ten flash mob (z bajki)"

      *Zosia i siła reklamy

      Nie chcę dzisiaj myć zębów tą szczoteczką manualną.

       I ostatni tekst- z relacji babci, która próbowała namówić Zosię na drzemkę , aby miała siłę na popołudniowe atrakcje nadmorskie, po dłuższym czasie Zosia z wyrzutem: "Mieliście się mną opiekować, a nie utrudniać sprawy".

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wyjechała na wakacje”
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 marca 2014 21:14
  • sobota, 15 lutego 2014
    • Żyjemy

      Jak w tytule.Żyjemy. Obecnie wdychamy nadmorskie powietrze, coby w pełni sił wrócić po jak-zawsze-za krótkim weekendzie. Zosia na przemian raz chora, raz zdrowa. A mnie się wydaje, że częściej chora niż zdrowa. Na szczęście nie są to poważne choroby, po prostu chodzi zakatarzona i kaszląca przez większą część sezonu jesienno-zimowego ( jakieś pomysły?). Od ostatniego wpisu minęło pół roku. W tym czasie trochę nam Zosia urosła, pomądrowała, pobyczyła się nad Morzem Czerwonym (w listopadzie,a wydaje się jakby wieki temu)-a i tam zdrowiuteńka, bez kropli smarków i kaszlu- sorry, taki mamy klimat. W tym czasie były cudowne Święta, WOŚP, mega złote medale Kamila i Justyny w Soczi... A poza tym wiedziemy sobie (na szczęście!) spokojne życie z moją półetatową pracą i nauką, tatusiowymi wyjazdami i Zosinym przedszkolowaniem. Jest dobrze!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Żyjemy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      sobota, 15 lutego 2014 15:46
  • środa, 21 sierpnia 2013
    • dawno, długo

      Długo nie pisałam i ciężko teraz się zebrać. Zdjęć stosiki czekają na przejrzenie...

      A kiedy nas nie było to była Zosia w Gdańsku- z babcią i ze mną. Przedwczoraj wróciliśmy z Pogorzelicy- z tatą i ze mną. Pogoda dopisała nam na każdym wyjeździe więc korzystaliśmy ile się dało. A dałoby się jeszcze więcej, gdyby nie obowiązki które wzywały nas. Zosia ma "wakacje" u dziadków. Zachwycona, wysypia się, bo nie musi z nami się zrywać codziennie skoro świt:) Do końca sierpnia może leniuchować, niech ma coś dziewczyna z wakacji.

      *****

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „dawno, długo”
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      środa, 21 sierpnia 2013 20:20
  • wtorek, 23 lipca 2013
    • było Darłowo

      Wydaje mi się, że dopiero co wróciłyśmy z Darłowa, a to już prawie dwa tygodnie. Było fajnie jak w zeszłym roku i było ciepło- nie jak w zeszłym roku.

      A jutro pakujemy się i czwartkowym rankiem udajemy się do Trójmiasta. Luuuuuuubię takie długie weekendy. Tatusia nie ma, jest na obczyźnie, za chlebem i wraca dopiero pod koniec tygodnia. Dlatego tą razą jedziemy w składzie: babcia, mama i córka. I chcemy sobie poleniuchować, przynajmniej ja chcę, Straaasznie leniwa się robię, naprawdę. Taki przedszkolak rozleniwia. Bo pójdzie sam do toalety, załatwi swoje potrzeby fizjologiczne, przygotuje się do kąpieli, umyje zęby, ubierze się (no to akurat tylko wtedy jak dysponujemy powiedzmy 30 wolnymi minutami na tę czynność więc relatywnie rzadko kiedy), naleje sobie wody do kubeczka (albo soczku tłoczonego z jabłek, takiego co go to w biedronie sprzedają i ma taki fajny dinksik-nalewaczek, którego Zosia bardzo wielbi, ja mniej albowiem plama po soczku zwykle zostaje pod nalewaczkiem, gdy córka w pośpiechu zabiera spod niego kubeczek).

      ***

      Poza tym odnowiła mi się staaaaaaara kontuzja kolana i rehabilituję się coby nie kuśtykać i nie skomleć z bólu. Z zaleceń między innymi: nie kucać, nie klękać, opuścić sobie ogródek, nie nosić płaskich butów, zalecany obcas do 6 cm. I dużo jeździć na rowerze. Żadnego biegania. No, to następny wyjazd to chyba jakiś turnusik w Ciechocinku:)

      ***

      Trudny, polski język:

      "Dziadku podam ci ręcznik i się wytrzesz... WYTRZYŁEŚ się już?"

      ***

      A w sierpniu Zosia ma wakacje. Przedszkole przez cały miesiąc zamknięte.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 lipca 2013 20:57
  • niedziela, 07 lipca 2013
    • ku pamięci

      Niedzielny poranek. Czytam sobie przyjemny kryminał, leżąc na kanapie. Zosia u siebie w pokoju bawi się w przedszkole. Postanowiła poczytać "dzieciakom" książeczkę. Słyszę: "Teraz dzieciaki Wam poczytam, usiądźcie ładnie i słuchajcie, będę Wam czytać. Dawno, dawno temu żył sobie ksiądz, który miał trzech synów..."

      ***

      Jedziemy sobie autem, ja prowadzę , Zosia z tyłu "nawija". Wtem pyta: Mamusiu a kiedy ja będę miała dziecko w brzuszku? Ja Jej na to, że jak będzie dorosła i postanowi, że chce mieć dziecko (coś w tym stylu, może trochę bardziej rozwinęłam), a Zosia na to: a czy to nie boli jak się ma maleństwo w brzuchu? Odpowiedziałam, że nie boli... Nie poddawała się... "A Ciebie nie bolało, jak mnie miałaś w swoim brzuszku?" Powiedziałam, że w ogóle mnie to nie bolało. A Zosia: "Jak to możliwe?" Opowiedziałam, że od razu nie była w brzuchu taką dużą dziewczynką, tylko rosła w nim i brzuch mógł się rozciągnąć. Zakończyła temat.

      ***

      Byliśmy na przedstawieniu teatru lalkowego na świeżym powietrzu. Zosi się podobało, musieliśmy podstępem odejść. A i tak był ryk... "Uciekliście stamtąd! Ja chciałam zostać!".

      ***

      Przy obiedzie na mieście: "Pani kelnerko, jak chcesz to możesz iść na taki świetny zamek dmuchany ze swoją córeczką".

      Jessssssu jak Ona zagaduje ludzi. A nie każdy lubi dzieci :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 lipca 2013 20:14
  • niedziela, 23 czerwca 2013
    • poweekendzie

      Byliśmy na weekend nad morzem. W Stegnie. Oczywiście, wielu rodaków postawiło w ten weekend na wypoczynek na plaży. Ale było słonecznie, kolorowo, ahoj przygodo!

      Pierwszego dnia, lekko pobłądziliśmy w lesie, myśleliśmy że znaleźliśmy krótszą drogę, a okazało się, że musieliśmy gnać co sił, aby nie zżarły nas komary. Zosia miała luzik, bo całą drogę przesiedziała na ramionach ojca swego. Ale nawet Ona wyczuła już nieco nerwową atmosferę, bo co chwilę- poza nieustanną nawijką i gadaniną o wszystkim wkoło- stwierdzała, że "na pewno się zgubimy" albo "na pewno się zgubiliśmy", no i "czy tu są wilki?".

      Weekend z taką piękną pogodą może się nie trafiać zbyt często więc wykorzystaliśmy go w pełni. W drodze powrotnej, dzisiaj zatrzymaliśmy się w Malborku.

      Zosia właśnie zasypia... Mamoooo, proszę kakałko, herbatkę, rumiankową z cytrynką, niepomieszaną... Rośnie klientka-marzenie każdego kelnera:)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „poweekendzie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 czerwca 2013 21:07
  • sobota, 08 czerwca 2013
    • spanie

      Zosia ostatnio przeniosła się do naszej sypialni. W niej zasypia. I śpi całą noc.

      Konkretnie w naszym łóżku.

      Ale ja nie  tym w zasadzie.

      Zasypia w try miga. Sama, beż jakiegokolwiek usypiania, leżenia z Nią. Po przeczytaniu bajki albo wierszyka, odwraca się na bok i odlatuje. Czasem sobie porozmawia z samą sobą, czasem coś ponuci...

      W każdym razie, przed chwilą wchodzę sobie do sypialni po-coś-tam z myślą właśnie taką: jak Ona szybko zasypia... Wtem do mych uszu dobiega: Maaaamoo, nie kręć się po DOMIE...

      Ja na to: yyy... dobrze:/       wiem, cięta riposta:)

       

      Aktualne studiowanie atlasu... Poza Buthanem Zosia pragnie się wybrać do Tajlandii.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „spanie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      sobota, 08 czerwca 2013 21:00
  • piątek, 17 maja 2013
    • Barcelona

      To już prawie tydzień jak wróciliśmy z Barcelony.

      Byliśmy na kilka dni, standardowo z chorym dzieckiem. Chorym, aczkolwiek Jej stan ogólny był całkiem niezły jak na zapalenie oskrzeli, które przybyło kilka dni po tym jak poprzednie sobie poszło... I drugi antybiotyk również zniosła z godnością. Pomijając kilka dni delikatnej, za przeproszeniem, sraczki. Podróżnikiem okazała się być- niezmiennie- rewelacyjnym. Owszem, bywała marudna, jęcząca- gdy była zmęczona. A daliśmy sobie naprawdę niezłe tempo. Jednego dnia przeszliśmy chyba z 20 km. W ogóle nie użyliśmy ani razu żadnego środka komunikacji publicznej (o taksówce nie wspominając). Także były to intensywne, ale bardzo przyjemne dni. Zobaczyliśmy to, co planowaliśmy. Chcieliśmy sobie przede wszystkim pobyć, bez wariackiego latania z mapą- nie dało się. Bo nie dało się siedzieć jak wokół tyle wspaniałości... I wszędzie tłumy. Byłam jego rozmiarem zaskoczona. Wiedziałam, oczywiście, że nie jadę do Dąbkowic czy Gib, ale tam tłumy były wszędzie. Nie było spokojnej, niespiesznej południowej kawy:)

      Fajnie było. Dużo by opisywać. Zosia zachwycona zwłaszcza oceanarium oraz mega bańkami mydlanymi pod Sagradą Familią.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      piątek, 17 maja 2013 18:35
  • poniedziałek, 15 kwietnia 2013
    • domowo

      Dzisiaj mamy lazy monday. Zostałyśmy we dwie w domu. Ja tak sobie ustawiłam zajęcia, żeby mieć wolny poniedziałek, a Zośka zasmarkana została ze mną dla towarzystwa. W zasadzie byłyśmy już prawie gotowe do wyjścia- rano do przedszkola, ale w ostatniej chwili uznałam, ze poleniuchujemy. Bardzo przyjemnie nam dzień upływa. Słońce przez okna wpada i przygrzewa, upiekłyśmy mini-drożdzówki z rabarbarem, miałyśmy gości- Hankę i Polkę, pojechałyśmy na szybkie zakupy, Zośka trochę pojeździła na rowerku i obijamy się dalej :)

      W sobotę byłyśmy u Zosinej kuzynki na drugich urodzinach, a później Zośka została u dziadków, a my pojechaliśmy na parapetówkę do znajomych. W niedzielę byłyśmy na wsi u moich dziadków.

      A w ogóle to w międzyczasie był 8 KWIETNIA! ZOSIA SKOŃCZYŁA 3 LATA! SZOK. To już przedszkolak pełną gębą! Nie wiem jeszcze czy w tym roku pokuszę się o bilans 3-latka...Na pewno byłoby dobrze, tak ku pamięci... Może spróbuję, posiłkując się zeszłorocznym wzorem na ile się da.

      Wzrost: 106 cm na pewno- już kilka tygodni temu, aktualnego pomiaru nie mam;

      waga: 16,5-17 kg;

      rozmiar stopy: 26;

      jedzenie: generalnie nadal nie lubi jeść, uwielbia mleko, kaszkę, kakao... najbardziej! Nadal zdarza się Jej obudzić nad ranem i prosić o "kakałunio"... na szczęście już sporadycznie i nad samym ranem około godziny 5-6;

      spanie: wieczorny rytuał wygląda mniej więcej tak, że po kolacji Zosia się kąpie, wypija kubek mleka z kaszką, myje zęby i idzie do łóżka... a ja siadam sobie na kanapie i czekam aż zacznie odpływać... w nocy przychodzi do naszej sypialni, najczęściej nie wiemy o której, kładzie się pomiędzy nami i tak sobie śpimy w trójkę;

      mówi (nie tylko moim zdaniem) ładnie, dość wyraźnie chyba, czasem użyje takich zwrotów, że jestem zadziwiona, że tak trafnie ich używa, to samo z komentowaniem wydarzeń czy otoczenia;

      wydaje mi się że ma dobrą pamięć, piosenki z przedszkola czy wspominanie jakiś wydarzeń z najmniejszymi szczegółami to standard;

      nie ma zdolności plastycznych, ma to chyba po mnie:)

      bywa wstydliwa, jednocześnie wita się z każdym kogo mija na ulicy czy też zaczepia obce osoby w sklepie czy na spacerze, opowiada różne historie albo śpiewa piosenki, zapytana czy nauczyła się czegoś w przedszkolu- nawet obcym albo na 20-osobowej imprezie rodzinnej;

      nadal woli się bawić ze starszymi dziećmi-to jest chyba normalne w tym wieku? dla młodszych dzieci potrafi być nieprzyjemna, potrafi warknąć czy krzyknąć- niestety;

      gdy zaczyna się bez-powodu-awanturować dostaje karę... musi iść do siebie, uspokoić się, przemyśleć i wtedy może wrócić i próbować przekonać do swoich racji, czasem naprawdę nic nie dociera do Zosinej głowy, czasem zmęczenie jest gigantyczne i wydziera się tak, że ani przytulenie, ani spokojna rozmowa, ani stanowczość nie pomagają... cienie rodzicielstwa

      Poza tym jest zdrową, dużą dziewczynką, którą kochamy najbardziej na świecie i próbujemy z Nią żyć tak, żeby wspominała czas swojego dzieciństwa jak najlepiej!

      *****

      Poza tym cieszymy się wiosną, tak długo wyczekiwaną, że czasem nadal nie wierzę, ze to "już" :)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 kwietnia 2013 15:23
  • piątek, 29 marca 2013
    • Nie będę pisać o pogodzie

      Mam nadzieję, że taki brak wiosny już dłuuuugo nas nie zaskoczy.

      ***

      Byliśmy kilka dni nad morzem.

      Wypoczywaliśmy ile się dało. Spacerów prawie nie było (inaczej niż rok temu), trampków na nogach też nie (kozaki!), ale za to wychlapaliśmy się, a Zosia świetnie sobie radzi w basenie w pływaczkach na rękach.

      Niestety Zosia jechała zasmarkana i taka też wróciła. Jedną dobę nawet gorączkowała. Najpewniej jakiś wirus, bo do lekarza poszliśmy nawet dzisiaj, coby spokojnym w Święta być. Dodatkowo- jako, że kilka razy wyczułam jakby acetonowy zapach z ust Zosinych, powiedziałam o tym lekarzowi, a ten od razu cyk glukometr, cyk ukłucie i poziom cukru zbadany. Wszystko ok. Zosia ma wolne od przedszkola, jeśli Jej się nie pogorszy, to pójdzie we wtorek po Świętach.

      Ogólnie znowu lekko świruje i drze się o byle co. Dzisiaj miała ewidentnie zły dzień, podobno od samego rana chodziła jak chmura gradowa, no ale jak to z dzieckiem... Jeden uśmiech i kocham Cie mamusiu, nie gniewaj się na mnie i jest luz:) No i teraz śpi więc już w ogóle nie myślę o tym co wyczyniała:) Dzisiaj dziadek zaproponował Zosi odbijanie balona, na co Zosia odparła: "Nie jestem zainteresowana".

      ***

      Spokojnych Świąt.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Nie będę pisać o pogodzie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      apiz
      Czas publikacji:
      piątek, 29 marca 2013 21:21

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny